Mon, 30/11/2009
Surowce Wtorne
Coraz trudniej upolowac cos fajnego w second handach. Na wieszakach i w koszach glownie niemodne ubrania sprzed dwoch, trzech sezonow, angielskich trzecorzednych marek. I to za 58 zlotych za kilogram. Moje wycwiczone oko nie zawodzi i nawet w stosie badziewia uda mi sie prawie zawsze znalezc cos "vintage" dla siebie. Ale zdecydowanie skonczyly sie czasy wielkich zdobyczy.
Internetowych second handow juz prawie tak duzo, co ich przeciwniczek toczacych zolc na forach internetowych. Najtrudniej mi zrozumiec zarzuty dotyczace wysokich cen. Cena w internecie zawsze bedzie wyzsza niz w lumpeksie. Dla mnie to calkowicie zrozumiale. Bo ktos ubranie wyszukal, wypral, wystylizowal, zaangazowal modelke, fotografa, wrzucil zdjecia na strone, odpisal na minimum 4 maile dotyczace kazdego ubrania, potem ciuch spakowal i poszedl stac w kolejce na poczcie. Na koniec miesiaca zrobil zestawienie sprzedazy dla ksiegowej, zaplacil ksiegowej i odprowadzil podatek. Chyba mu sie nalezy 20 zlotych zarobku na kazdej rzeczy? Czy nie?
Moim zdaniem sie nalezy. A juz szczegolnie Surowcom Wtornym . Bo nie dosc, ze rewelacyjna selekcja ubran, pierwszorzedne zdjecia, piekne dziewczyny, modny layout strony, to i ceny dostosowane do polskich klientow (czyt. zanizone). Ja z niektorych sklepow sie smieje, inne szanuje. Ale Surowce Wtorne to pierwszy, ktory naprawde mi sie podoba.
Jak i na tym beda wieszac psy, to wyemigruje. Slowo!